W Tłusty Czwartek słodki gest znów zamienił się w realną pomoc. W spółce KGHM po raz kolejny odbyła się akcja „Pączek ze szlachetnym nadzieniem”. To dobrze znana inicjatywa wolontariatu pracowniczego. Łączy tradycję z pomaganiem dzieciom ciężko chorych pracowników.
Od wczesnych godzin porannych w oddziałach firmy pojawiły się stoły z pączkami i puszkami na datki. Zasady są proste. Każdy pracownik może wziąć dowolną liczbę pączków. W zamian wrzuca do puszki tyle, ile chce. Minimalna kwota za jednego pączka to 6,5 zł. Całość trafia na leczenie i rehabilitację dzieci pracowników spółki.
Akcja odbywa się od ponad dekady. Dla wielu osób stała się ważnym elementem firmowej kultury. To dzień wspólnego działania i solidarności.
„Pączek ze szlachetnym nadzieniem” to akcja od ponad dekady organizowana w KGHM. To jest takie święto solidarności, wzajemnego wsparcia, okazania przede wszystkim tej współpracy, która przyświeca nam na co dzień po pierwsze we współpracy w dystrybucji tych pączków, do tego, żeby trafiło ich jak najwięcej do naszych pracowników, ale żeby też jak najwięcej pieniędzy trafiło do puszek i zasiliło konta na leczenie i rehabilitację dzieci naszych kolegów z pracy. mówi Natalia Kalinowska, koordynator wolontariatu KGHM.
W tym roku wsparcie otrzyma pięcioro dzieci z poważnymi chorobami i niepełnosprawnościami. Wśród nich jest 10-letnia Maria z zespołem Goldenhara. Pomoc trafi też do dwuletniej Neli chorującej na nowotwór. Program obejmuje również Igę z zespołem Wolfa-Hirschhorna, Karola z ciężkimi zaburzeniami neurologicznymi oraz Szymona z poważną wadą serca. Każde z nich wymaga stałej terapii i kosztownego leczenia.
Tysiące pączków
Przygotowano blisko 19 tysięcy pączków. Dystrybucja zaczęła się około czwartej–piątej rano. Chodziło o to, by także pierwsza zmiana mogła wziąć udział w akcji. Ubiegłoroczna edycja przyniosła 180 tysięcy złotych. To konkretne wsparcie dla rodzin. Środki są przeznaczane na rehabilitację, konsultacje, transport i pobyty szpitalne. Trafiają na subkonta w fundacjach, co zapewnia pełną przejrzystość.
– W ten taki symboliczny sposób pokazujemy im, że w tych trudnych sytuacjach oni nie są sami, mogą na nas liczyć – podkreśla Natalia Kalinowska.
To przykład, że nawet mały, codzienny gest może mieć wielką wartość. Wystarczy jeden pączek, by dołożyć swoją cegiełkę do czyjegoś zdrowia i nadziei.
Źródło: myglogow.pl
