Dramatyczne chwile na pokładzie samolotu linii SkyUp zakończyły się szczęśliwie. Dziesięcioletni chłopiec przestał oddychać. Dzięki szybkiej reakcji polskiej żołnierki dziś może bezpiecznie wrócić do domu.
Podczas lotu dziecko nagle zadławiło się i zaczęło się dusić. Po chwili straciło oddech. W kabinie wybuchła panika. Pasażerowie nie wiedzieli, jak pomóc. Liczyła się każda sekunda. Załoga natychmiast poinformowała o sytuacji i próbowała wesprzeć rodzinę chłopca, jednak potrzebna była fachowa pomoc.
Wśród podróżnych była pani Klaudia, żołnierka Żandarmeria Wojskowa. Gdy zobaczyła, co się dzieje, od razu ruszyła do dziecka. Najpierw udrożniła drogi oddechowe i usunęła ciało obce. Chłopiec jednak wciąż nie oddychał. Jego stan był krytyczny. Na twarzach pasażerów widać było strach.
Żołnierka bez chwili wahania rozpoczęła resuscytację krążeniowo-oddechową. Działała spokojnie i zdecydowanie. Skupiła się na każdym uciśnięciu klatki piersiowej i każdym wdechu ratowniczym. W takich momentach liczy się opanowanie i wiedza. Po kilku minutach pojawił się oddech. Chłopiec odzyskał przytomność. W kabinie rozległ się wyraźny oddech ulgi. Pasażerowie nagrodzili ratowniczkę brawami.
Po wylądowaniu dzieckiem zajęły się służby medyczne. Lekarze potwierdzili, że szybka pomoc zapobiegła tragedii. To właśnie pierwsze minuty decydują o życiu i zdrowiu w takich sytuacjach.
Postawa pani Klaudii spotkała się z uznaniem. Władze linii SkyUp przesłały jej oficjalne podziękowania. Podkreśliły jej uważność, odpowiedzialność i współczucie.
Gratulacje przekazał również Komendant Główny Żandarmerii Wojskowej, płk Tomasz Kazjer. Wyróżnił żołnierkę nagrodą finansową za profesjonalizm i odwagę.
Ta historia ma szczęśliwe zakończenie. Pokazuje, jak ogromne znaczenie ma szkolenie z pierwszej pomocy. Uczy, że warto reagować i nie bać się działać. Dzięki jednej osobie dramat nie zamienił się w tragedię. To dobra wiadomość, która przypomina, że bohaterowie są wśród nas — często zupełnie niepozorni.
Źródło: rmf24.pl
