To był bardzo dobry dzień dla polskiego sportu. Władimir Semirunnij zdobył srebrny medal olimpijski w biegu na 10 000 metrów w łyżwiarstwie szybkim. To już drugie podium dla Biało-Czerwonych podczas igrzysk Mediolan–Cortina d’Ampezzo. Wcześniej srebro w skokach narciarskich wywalczył Kacper Tomasiak.
Na starcie najdłuższego dystansu panczenistów stanęło 12 zawodników. Polak pojechał znakomicie. Od początku trzymał mocne tempo. Kontrolował bieg i międzyczasy. Po 25 okrążeniach objął prowadzenie z wynikiem 12.39,08. To był sygnał, że medal jest realny.
Rywalizacja trwała do samego końca. Najgroźniejsi konkurenci jechali w ostatnich parach. Ostatecznie złoto zdobył Metodej Jilek. Brąz wywalczył Holender Jorrit Bergsma. Polski zawodnik utrzymał drugie miejsce i sięgnął po srebro.
To 25. medal Polski w historii zimowych igrzysk olimpijskich. W łyżwiarstwie szybkim — siódmy. Wynik Semirunnija jest uznawany za jeden z największych sukcesów polskich panczenów ostatnich lat.
Zawodnik nie krył wzruszenia po biegu. Powiedział:
“Dziękuję, że we mnie uwierzyli, to dużo dla mnie znaczy. Mam nadzieję, że to dla Polski też dużo znaczy, że nie rzucam słów na wiatr. Powiedziałem, że zrobię ten medal – no i zrobiłem. Mam paszport, ale kiedy jeszcze słyszę, jak mi mówią, że “jesteś nasz”, to czuję, że jestem w domu”.
23-latek reprezentuje Polskę od niedawna. Urodził się w Jekaterynburgu. Po wybuchu wojny w Ukrainie zdecydował się wyjechać i kontynuować karierę w Polsce. Podpisał wymagane dokumenty i potępił agresję. Dziś startuje w biało-czerwonych barwach i odnosi międzynarodowe sukcesy.
Na co dzień trenuje w Tomaszowie Mazowieckim. Reprezentuje klub Pilica. Sam uczy się języka polskiego. Korzysta z kursów internetowych i ogląda filmy z napisami.
Już wcześniej pokazywał wysoką formę. Zdobywał medale mistrzostw świata i Europy. Teraz potwierdził klasę na najważniejszej imprezie sportowej. To sukces sportowy, ale też mocny i dobry symbol — że polska kadra zyskuje nowych liderów i kolejne powody do dumy.
Źródło: rmf24.pl
