11 godzin walki o życie w mroźnej Łodzi. Lekarze dokonali niemal niemożliwego

W mroźny styczniowy poranek w Łódź ktoś znalazł na ulicy mężczyznę w kryzysie bezdomności. Leżał na śniegu. Był skrajnie wychłodzony. Jego serce nie pracowało prawidłowo. Sytuacja wyglądała dramatycznie. Lekarzom udało mu się uratować życie.

9 stycznia, podczas silnych mrozów, rozpoczęła się walka z czasem. Na miejsce wezwano ratowników. Zespół natychmiast podjął reanimację. Do akcji włączono urządzenie Lucas, które wykonuje mechaniczny masaż serca. Sprzęt pracował nieprzerwanie przez dwie i pół godziny.

— Pacjent w kryzysie bezdomności został znaleziony, wychłodzony, nie doszło do zatrzymania krążenia — mówi dr n. med. Bogusław Sobolewski, kierownik Oddziału Intensywnej Terapii i Anestezjologii Wojewódzkie Wielospecjalistyczne Centrum Onkologii i Traumatologii im. M. Kopernika w Łodzi.

Lekarze nie odpuszczali ani na moment. Mężczyzna trafił na SOR szpitala im. M. Kopernika. Jego temperatura ciała wynosiła zaledwie 26 stopni Celsjusza. To stan głębokiej hipotermii. Zespół kontynuował intensywne działania i wdrożył zaawansowane metody leczenia, w tym ECMO, czyli pozaustrojowe wspomaganie krążenia.

— Ten chory był podłączony do Lucasa przez 2,5 godziny — mówi dr Sobolewski.

Reanimacja trwała łącznie ponad 11 godzin. To niezwykle rzadki przypadek. Lekarze podkreślają, że w takich sytuacjach rokowania zwykle są bardzo złe. Tym razem stało się inaczej.

Po kilku dniach pacjenta odłączono od ECMO. Pojawiły się powikłania oddechowe (ARDS), związane z długotrwałą reanimacją. Przez kolejne tygodnie lekarze walczyli o poprawę jego stanu. To była długa i wymagająca terapia.

Lekarze dokonali niemożliwego

Dziś mężczyzna jest przytomny. Reaguje na otoczenie. Najważniejsze – żyje.

— Właściwie nie powinien żyć. Powiem szczerze, dawno nie pamiętam chorego, który przez tak długi czas miał zatrzymane serce. Zatrzymanie krążenia przez 11 godzin — to rzadko się spotyka — relacjonuje specjalista.

I dodaje:
— To jeden z najbardziej niezwykłych przypadków, jakie pamiętam. Zatrzymanie krążenia trwające tak długo zdarza się niezwykle rzadko. To ogromny sukces całego zespołu i dowód, jak ważna jest współpraca ratowników, SOR-u i oddziału intensywnej terapii.

Szpital uczestniczy w programie ECPR, który obejmuje leczenie pacjentów z zatrzymaniem krążenia przy użyciu zaawansowanych metod wspomagania.

— Do tego długo ćwiczyliśmy, długo się szkoliliśmy, żebyśmy mogli w takim programie uczestniczyć. I to jest typowy przykład takiego sukcesu, że to wszystko bardzo ładnie zadziałało — podsumowuje dr Sobolewski.

Ta historia to dobra wiadomość. Pokazuje, że nawet w skrajnie trudnych sytuacjach medycyna i determinacja ludzi potrafią wygrać z czasem.

Źródło: medonet.pl

Powiązane Artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnie artykuły