Australijski miliarder miał do dyspozycji fortunę i wolny wybór. Zamiast luksusów wybrał koale, torbacze i tysiące hektarów dzikiej przyrody, która mogłaby zniknąć na zawsze. Las został uratowany.
Jest takie pytanie, które większość z nas nigdy nie będzie musiała sobie zadawać: co zrobić z naprawdę dużymi pieniędzmi? Mike Gregg — australijski inwestor technologiczny, wczesny udziałowiec firmy WiseTech Global — stanął przed nim całkiem serio. I odpowiedział w sposób, którego mało kto by się spodziewał.
27 maja 2026 roku świat dowiedział się, że Gregg wraz z żoną Sue przekazał 10 milionów dolarów na zakup sześciu sąsiadujących ze sobą posiadłości w australijskim Wielkim Grzbiecie Kontynentalnym — rozległym paśmie górskim pełnym lasów, wąwozów pokrytych dżunglą, rzek i trawiastych zarośli. Łącznie 7 tysięcy hektarów ziemi, na której dotąd hodowano bydło i wycinano drzewa, stanie się teraz rezerwatem przyrody.
„Nie chodzi o kupowanie dużych jachtów”
Gregg nie owijał w bawełnę, tłumacząc swoją decyzję. Zapytany, skąd taki wybór, odpowiedział po prostu:
„Musimy pomyśleć, co z tym zrobić. A to nie jest kupowanie wielkiego jachtu.”
Jego żona Sue uzupełniła tę myśl słowami, które brzmią jak gotowy manifest dla każdego, kto zastanawia się nad sensem majątku:
„Znaleźliśmy się w bardzo szczęśliwej pozycji, żeby zrobić coś dobrego. Kochamy przyrodę i dziką naturę. Więc pomyśleliśmy, że zachowanie i odtwarzanie ziemi to najlepsze, co możemy zrobić z naszymi pieniędzmi”
Co kryje się na tych 7 tysiącach hektarów
Zakupione tereny leżą w pobliżu Port Macquarie w Nowej Południowej Walii — i już teraz są domem dla imponującego przekroju australijskiej fauny. To las, w którym żyją koale, wielkie lotopałanki, plamiste kuny workowate, grzebacze czarne, żaby, wallabie i żółwie. To gatunki, które w całej Australii tracą siedliska w zastraszającym tempie — na skutek urbanizacji, wylesiania i zmian klimatu.
Co ważne, część ziemi była dosłownie w trakcie wycinki w momencie podpisywania umowy kupna — ciężarówki wywoziły jeszcze wielkie drzewa, gdy małżonkowie finalizowali transakcję. Kilka godzin różnicy i część tych terenów mogłaby wyglądać zupełnie inaczej.
Dlaczego to ważne
Każdego roku Australia traci kolejne połacie rodzimej roślinności. Koale figurują oficjalnie na liście gatunków zagrożonych. Wielkie lotopałanki — jeden z najbardziej charakterystycznych australijskich ssaków szybujących — straciły w ciągu ostatnich dekad znaczną część naturalnego siedliska.
Na tym tle historia Greggów to coś więcej niż opowieść o hojności. To dowód, że jeden świadomy wybór — zamiast kolejnej rezydencji, kolejnego jachtu, kolejnej inwestycji — może dać dziką przyrodzie czas, którego inaczej by nie dostała.
Źródło: sunnyskyz.com
