Ashley Taunton zatrzymała się na autostradzie, żeby pomóc obcym dzieciom. Zapłaciła za to wielotygodniowym pobytem w szpitalu. Ale kiedy jej historia dotarła do Taylor Swift, gwiazda zareagowała natychmiast.
18 lipca 2026 roku, autostrada w Rhode Island. 42-letnia Ashley Taunton — certyfikowana asystentka pielęgniarki i mama trójki dzieci — jechała z najmłodszą córką, gdy zauważyła rozbity samochód na poboczu. Bez wahania zatrzymała się, żeby pomóc.
— Kiedy widzę, że ktoś potrzebuje pomocy, nie potrafię przejść obok obojętnie — powiedziała w rozmowie z magazynem „People”.
Nastolatki uwięzione w pojeździe potrzebowały pomocy wydostania się. Ashley wyprowadzała je na pobocze. Wtedy na mokrej jezdni stracił panowanie drugi samochód — i z dużą prędkością zbliżył się do grupy. Kobieta zdążyła odepchnąć jednego z nastolatków. Sama nie miała już czasu się usunąć.
Złamane żebra, pęknięta przepona i kilka operacji
Ashley Taunton trafiła do szpitala z poważnymi obrażeniami: złamaniami żeber, pęknięciem przepony, urazami wątroby i śledziony. Przeszła kilka operacji. Przed nią długa rehabilitacja.
Jej historia szybko rozeszła się w mediach — i dotarła do Taylor Swift.
50 tysięcy dolarów i osobista wiadomość
Na platformie GoFundMe ruszyła zbiórka na leczenie i rehabilitację Ashley. Gwiazda muzyki dołączyła do darczyńców — przekazując 50 tysięcy dolarów i własnoręcznie napisaną wiadomość:
— Życzę ci najszybszego możliwego powrotu do zdrowia i przesyłam mnóstwo miłości twojej rodzinie!
To nie pierwszy raz, gdy Swift angażuje się w pomoc osobom, które zasługują na wsparcie. Jej gesty solidarności są konsekwentne i konkretne — bez konferencji prasowych, bez spektaklu.
„Nie biorę już niczego za pewnik”
Ashley niechętnie określa siebie mianem bohaterki — choć dla wielu nią właśnie jest. Dramat zmienił jej perspektywę:
— Nie biorę już niczego za pewnik.
Przed nią jeszcze długa droga do zdrowia. Ale dzięki wsparciu najbliższych i ludzi dobrej woli może patrzeć w tę drogę spokojniej.
Źródło: rmf24.pl
