Dziewięć lat po tragicznym wypadku Brandon Patterson wkracza w zupełnie nowy etap życia. Mężczyzna, który w wyniku urazu kręgosłupa został sparaliżowany, dziś bierze udział w przełomowym projekcie naukowym. To historia o odwadze, technologii i nadziei.
41-latek przeszedł operację wszczepienia implant, interfejs mózg–komputer. Urządzenie umieszczono w korze mózgowej, czyli obszarze odpowiedzialnym za złożone procesy myślowe. Dzięki temu jego mózg może komunikować się z zewnętrznymi urządzeniami. To otwiera drogę do odzyskania części utraconej niezależności.
– Zdałem sobie sprawę, że chodzenie nigdy nie będzie w moim zasięgu, ale rozszerzenie tego, co mogę robić na wózku, to coś, na co naprawdę czekam – powiedział Patterson.
Na głowie pacjenta zamontowano trzy specjalne porty. To przez nie urządzenie łączy się z komputerami. Każdy z nich może rejestrować aktywność pojedynczych neuronów.
– Każdy z nich może rejestrować jeden, a nawet kilka pojedynczych neuronów znajdujących się w danym obszarze – wyjaśnił neurochirurg UCHealth dr Daniel Kramer.
Już wkrótce po operacji Patterson zaczął odczuwać coś niezwykłego. Pojawiły się wrażenia ruchu w palcach, mimo że fizycznie się nie poruszały.
– Czułem, jak moje palce poruszają się same. To było, delikatnie mówiąc, bardzo dziwne – relacjonował.
To ważny sygnał. Oznacza, że mózg nadal „pamięta”, jak sterować ciałem. Teraz naukowcy uczą się odczytywać te sygnały i przekładać je na konkretne działania – na przykład sterowanie kursorem czy urządzeniami wspomagającymi. Projekt różni się od wcześniejszych prób. Implant nie znajduje się w obszarze bezpośrednio sterującym mięśniami, lecz w wyższych partiach mózgu. To daje większy potencjał. Ruchy mogą być bardziej naturalne i precyzyjne.
Krok ku lepszej przyszłości
Patterson już dziś myśli o przyszłości. Wyobraża sobie proste czynności, które dla wielu są codziennością.
– Myślę o poruszaniu palcami, czego nie mogłem robić od dziewięciu lat. Wyobrażam sobie trzymanie piłki. Myślę o tym, jakie mięśnie byłyby do tego potrzebne.
Badacze analizują teraz dane z jego mózgu. Uczą się rozpoznawać, jakie wzorce aktywności odpowiadają konkretnym intencjom ruchu.Równolegle sam pacjent uczy się „trenować” swój mózg. Odpowiednie myśli mają wywoływać określone działania. To proces, który może zmienić życie wielu osób. Naukowcy podkreślają, że to dopiero początek. Technologia może pomóc nie tylko osobom po urazach rdzenia kręgowego, ale także pacjentom z ALS czy innymi chorobami neurologicznymi.
Źródło: cbsnews.com
