Wystarczy umówić się na strzyżenie, żeby pomóc. W sobotę lokalne salony w Starachowicach przekazują cały zarobiony dzień na walkę z nieuleczalną chorobą.
Bartuś Banakiewicz ma 11 lat. Urodził się w Starachowicach jako wesoły, uśmiechnięty chłopiec. Po trzech tygodniach życia przestał się ruszać. Diagnoza była druzgocąca: rdzeniowy zanik mięśni, SMA. Choroba genetyczna, postępująca, na razie nieuleczalna.
Fryzjerzy z misją
W sobotę, 20 czerwca, lokalni fryzjerzy i barberzy w Starachowicach włączyli się do akcji. Cały dochód z usług wykonanych tego dnia trafi na leczenie i rehabilitację Bartusia.
Wystarczy umówić się na strzyżenie albo wrzucić datek do puszki. Tyle.
Walka, która trwa od urodzenia
Od 2015 roku Bartuś jest podłączony do respiratora 24 godziny na dobę. W 2017 roku rodzina pojechała do kliniki w Mediolanie, gdzie chłopiec otrzymał spinrazę — pierwszy na świecie lek przyczynowy na SMA.
Lek pomógł. Ale rehabilitacja musi trwać. I jest bardzo kosztowna.
Jak mówi mama Bartusia:
— Od tamtej pory nasze życie wywróciło się do góry nogami. Rozpoczęła się walka o każdy dzień dla Bartusia.
Dlaczego ta akcja jest wyjątkowa?
Bo nie trzeba nic poświęcać. Idziesz do fryzjera, jak co miesiąc. Wracasz z nową fryzurą. A pieniądze, które i tak byś wydał, trafiają do chłopca, który od 11 lat walczy o lepsze jutro.
Jak podkreślają organizatorzy: to kolejny dowód, że mieszkańcy Starachowic potrafią jednoczyć się wokół ważnych spraw.
Źródło: echodnia.eu
