Kupił bursztyny na straganie za kilka złotych. W środku czekał owad sprzed 40 milionów lat

Nauczyciel z Mazowsza sam szlifuje bursztyny w wolnym czasie. W jednym z nich znalazł coś, czego nauka nie widziała od lat — muchówkę z wymarłej rodziny, zatopioną w żywicy jeszcze w epoce, gdy Europa była tropikalnym lasem.

Robert Fallaszek uczy w szkole podstawowej w Łosinnie na Mazowszu. W czasie wolnym zajmuje się czymś zupełnie innym: zbiera bursztyny, szlifuje je i przegląda pod lupą, szukając ukrytych wewnątrz okazów — tak zwanych inkluzji. To hobby, które wymaga cierpliwości i spostrzegawczości.

Tym razem opłaciło się wyjątkowo.

Na straganie w Stegnie kupił garść nieoszlifowanych bursztynów. Gdy po wygładzeniu jednego z nich zajrzał do środka, zobaczył coś, co odróżniało się od wszystkich dotychczasowych znalezisk. Kilkumilimetrowa muchówka z niezwykłymi oczami osadzonymi na bocznych wyrostkach głowy — szypułkach, które są charakterystycznym znakiem rozpoznawczym rodziny Diopsidae.

— Od lat zbieram i poszukuję inkluzji w bursztynach. Sam je szlifuję, poleruję i sprawdzam, co znajduje się w środku. W bursztynach bałtyckich często powtarzają się te same okazy muchówek. W tym przypadku zobaczyłem, że jest to coś innego, wyjątkowego, prawdopodobnie z rodziny Diopsidae — powiedział Fallaszek.

Jeden z ośmiu na całym świecie

Okaz trafił do prof. Wiesława Krzemińskiego z Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt Polskiej Akademii Nauk w Krakowie — jednego z najwybitniejszych entomologów w Polsce, który od ponad trzech dekad zajmuje się inkluzjami bursztynowymi. Potwierdzenie go nie zaskoczyło — zachwycił.

Przez całą karierę widział pięć takich okazów. Ten był szóstym. A na całym świecie jest ich zaledwie osiem.

— Bursztyn to cudowna kapsuła czasu. Owady zatopione w tym bursztynie ponad 40 milionów lat temu przetrwały w bardzo dobrym stanie. Są trójwymiarowe, możemy je porównywać ze współczesnymi — powiedział prof. Krzemiński.

Muchówka żyła w eocenie, gdy Europa była gęsto zalesioną planetą o tropikalnym klimacie. Drzewa produkowały ogromne ilości żywicy, w której ginęły owady. Zestalone bryły wędrówały przez wody do dzisiejszego Bałtyku. Tam przez miliony lat leżały na dnie, aż morze wyrzuciło je na plaże.

Bursztyn zostaje w Polsce

Robert Fallaszek podarował okaz Polskiej Akademii Nauk — bez żadnej transakcji finansowej. Trafi do muzeum jako obiekt badań, który przez kolejne lata poszerzy wiedzę o ewolucji tej rodziny owadów i o klimacie Europy sprzed dziesiątek milionów lat.

To odkrycie przypomina, że nauka nie dzieje się tylko w laboratoriach. Czasem wystarczy garść bursztynów z nadmorskiego straganu — i ktoś, kto wie, jak na nie patrzeć.

Źródło: Rzeczpospolita

Powiązane Artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnie artykuły