Gdy noworodek trafia na intensywną terapię, cała uwaga skupia się na nim. Ale w domu czeka starsze rodzeństwo — przestraszone, zdezorientowane, czujące się zapomniane. Pielęgniarki z Connecticut postanowiły to zmienić.
Kiedy kruchy noworodek trafia na oddział intensywnej terapii noworodków (NICU), niemal cała uwaga rodziny, lekarzy i pielęgniarek kieruje się w jedno miejsce — do inkubatora. Tymczasem w domu zostaje ktoś, o kim łatwo zapomnieć: starszy brat albo siostra, który nie rozumie, dlaczego rodzice nagle znikają na całe dnie, i dlaczego nowo narodzone dziecko, na które tak długo czekał, wciąż nie wraca do domu.
Cztery pielęgniarki ze szpitala Connecticut Children’s w Farmington zauważyły ten problem z bliska — i postanowiły zrobić coś, czego nikt wcześniej nie zrobił.
Anna i jej rodzeństwo
Pomysł narodził się dzięki konkretnej rodzinie. Mała Anna urodziła się w 31. tygodniu ciąży, ważąc zaledwie 1,3 kilograma. Jej starsze rodzeństwo pokonywało dziesiątki kilometrów, żeby ją odwiedzać na oddziale — i miało mnóstwo pytań, na które nikt nie miał gotowej odpowiedzi.
To właśnie wtedy w głowach pielęgniarek narodził się pomysł: skoro dzieci potrzebują pomocy w zrozumieniu tego, co się dzieje, dlaczego nie stworzyć dla nich czegoś własnego?
Przez kolejne lata zespół współpracował z ilustratorką Cheri Lenhow, projektując strony, które miały nie tylko sprawić, by starsze rodzeństwo poczuło się włączone, ale też w przystępny sposób wyjaśnić im, czym jest życie na oddziale szpitalnym.
„A Message to My Sibling”
Efektem prac jest książeczka „A Message to My Sibling” (Wiadomość do mojego rodzeństwa) — interaktywna, kolorowanka połączona z przewodnikiem po NICU. W tym tygodniu, po latach przygotowań, książeczka trafiła wreszcie do druku.
Zawiera strony do kolorowania, proste opisy sprzętu medycznego — takiego jak aparaty CPAP, które dzieci mogą zobaczyć przy łóżeczku — oraz miejsca, gdzie starsze rodzeństwo może napisać wiadomość lub narysować obrazek dla swojego małego brata albo siostry.
Ilustratorka Cheri Lenhow wyjaśniła, na czym polegało wyzwanie:
— Chodziło przede wszystkim o to, żeby przedstawić te rzeczy bez straszenia dzieci, bo ten sprzęt może wyglądać przerażająco.
Rysunki na ścianach inkubatora
Jednym z najpiękniejszych elementów książeczki jest jej praktyczne zastosowanie. Strony wypełnione przez starsze rodzeństwo — rysunki, notatki, portrety — można zawiesić na ścianach sali, w której leży chory noworodek.
Pielęgniarka Kelsey MarcAurele, jedna ze współautorek projektu, podsumowała sens całego przedsięwzięcia jednym zdaniem:
— Przyjęcie na NICU nie dotyczy tylko dziecka — dotyczy całej rodziny: rodzeństwa, rodziców, dziadków. Każdy to odczuwa.
Źródło: WTNH News 8
