W polskich Karpatach, pod każdym szlakiem, mogą drzemać ślady ludzi sprzed dziesiątek tysięcy lat. Wystarczy wiedzieć, na co patrzeć — i jeden e-mail do naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego.
Wyobraź sobie, że wracasz z weekendowego wyjazdu w Tatry z czymś więcej niż tylko zdjęciami i bólem nóg. Wracasz z fotografiami kamienia, który — jak potem okazuje się po weryfikacji przez archeologów — jest narzędziem sprzed piętnastu tysięcy lat.
To nie jest scenariusz z powieści. To właśnie stało się możliwe dzięki akcji ogłoszonej 16 sierpnia 2026 roku przez zespół archeologów skupionych wokół Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Prehistoryczny człowiek chodził tymi samymi szlakami
Ślady obecności człowieka z epoki kamienia w polskich Karpatach to nie nowość. Znane są stanowiska z jaskini Obłazowej, z Doliny Kondratowej w Tatrach, ze zboczy Kiczory w Gorcach i z Połoniny Wetlińskiej w Bieszczadach. Po słowackiej stronie Tatry kryją jaskinię nad Huczawą z obozowiskiem sprzed blisko 15 tysięcy lat.
Problem polega na tym, że znaleziska są trudne do wykrycia. Teren jest pokryty roślinnością, a artefakty przemieszczane przez erozję i działanie wody. Na uczęszczanych szlakach turystycznych jest jednak inaczej. Buty piechurów i spływająca deszczówka stopniowo odsłaniają powierzchnię ziemi — a razem z nią potencjalne okazy prehistoryczne. Dlatego archeolodzy potrzebują pomocy turystów.
Inspiracją dla całej akcji było odkrycie z 2021 roku, gdy dr Jan Loch z Gorczańskiego Parku Narodowego na Hali Turbacz znalazł odłupek wykonany z krzemienia jurajskiego z okolic Krakowa. To właśnie tam późniejsze badania archeologiczne ujawniły prehistoryczne stanowisko, prawdopodobnie z paleolitu.
Na co zwrócić uwagę?
Dr Janusz Budziszewski z UW, inicjator akcji, wyjaśnił zasadę prosto:
— Kamyk powinien być wyraźnie inny od otaczających go w danym miejscu okruchów skał. Każdy zlokalizowany przez amatorów zabytek krzemienny będzie sukcesem.
Warto wiedzieć, że krzemień jurajski — podstawowy surowiec prehistorycznych narzędzi — przybiera różne odcienie szarości, bywa plamkowaty lub smugowaty. Na celowo odbitym odłupku można zauważyć charakterystyczne wybrzuszenie pod miejscem uderzenia, regularne fale na powierzchni przełamu i ostre, powtarzalne krawędzie. W Karpatach spotykany jest też radiolaryt — czerwony, wiśniowy lub zielonkawy, nieco matowszy.
Gdy znajdziemy podejrzany kamień — nie wolno go ruszać. Należy sfotografować z kilku ujęć, uwiecznić otoczenie, zapisać współrzędne GPS i nazwę szlaku. A potem wysłać zdjęcia na adres: archeowiesci@uw.edu.pl. Archeolodzy będą wdzięczni za każde odkrycie.
Źródło: Nauka w Polsce (PAP)
