Digoksyna to jeden z najstarszych leków kardiologicznych — stosowana od czasów, gdy medycyna wyglądała zupełnie inaczej. Nowe badanie pokazuje, że w małych dawkach potrafi zrobić coś, czego nie potrafią znacznie droższe preparaty.
Branża farmaceutyczna nieustannie szuka nowych cząsteczek i innowacyjnych terapii. Tymczasem jedno z najciekawszych odkryć kardiologicznych tego tygodnia dotyczy leku, który istnieje od ponad dwustu lat — i kosztuje grosze.
Nowe badania sugerują, że niska dawka digoksyny może obniżyć liczbę hospitalizacji z powodu niewydolności serca o około 25 procent, potencjalnie torując drogę dla jej szerszego stosowania. Lek kosztuje mniej niż dziesięć centów — czyli mniej niż dziesięć groszy — dziennie.
Co to jest digoksyna?
Digoksyna pochodzi z naparstnicy purpurowej — rośliny, której właściwości lecznicze opisano w XVIII wieku. Przez stulecia stosowana była w różnych dawkach przy chorobach serca. Z czasem, wraz z pojawieniem się nowszych leków, jej popularność spadła — a duże dawki okazały się toksyczne.
Nowe badanie przywraca ją do łask, ale w zupełnie innej formie: bardzo małe, ostrożnie dobrane dawki wydają się działać inaczej niż duże. Zamiast ryzyka toksyczności — wyraźna korzyść kliniczna: o jedną czwartą mniej hospitalizacji u pacjentów z niewydolnością serca.
Dlaczego to ważne?
Niewydolność serca to jedno z najczęstszych schorzeń kardiologicznych na świecie i jedna z głównych przyczyn hospitalizacji u osób starszych. Każda hospitalizacja to obciążenie dla pacjenta, rodziny i systemu ochrony zdrowia.
Lek, który redukuje to ryzyko o 25 procent i jest przy tym tańszy niż filiżanka kawy — to nie jest mała rzecz. To odkrycie, które ma potencjał, by poprawić życie milionów ludzi bez żadnych dodatkowych kosztów.
Czasem najlepsze odpowiedzi są już w aptece. Czekają tylko na to, żeby ktoś je odkurzył.
Źródło: Science Daily
