Starzejące się społeczeństwa, rosnąca długość życia — wszystko wskazywało, że demencja stanie się jednym z największych kryzysów zdrowotnych XXI wieku. Tymczasem nowe badania pokazują coś zupełnie przeciwnego: wśród starszych Amerykanów demencja odpływa w szybkim tempie.
Przez ostatnie dekady prognozy dotyczące demencji były jednoznaczne i niepokojące: więcej ludzi żyje dłużej, więcej mózgów starzeje się przez więcej lat, więcej przypadków choroby Alzheimera i innych form otępienia przed nami. Eksperci ostrzegali przed „falą demencji”, która miała zalać systemy opieki zdrowotnej i sparaliżować rodziny.
Okazuje się, że te prognozy były błędne — w najlepszym możliwym sensie.
Trzy razy mniej chorych niż 40 lat temu
Wyniki nowego badania, opisane w tym tygodniu przez The Economist i Good Good Good, są zdumiewające. Spośród Amerykanów w wieku 85–89 lat demencja dotyczyła trzech na dziesięć osób czterdzieści lat temu. Dziś — tylko jednej na dziesięć.
To nie pomyłka w danych. To powtarzający się wzorzec, który naukowcy obserwują też za oceanem. Analiza prawie 50 000 osób z sześciu krajów Ameryki Północnej i Europy wykazała, że między 1988 a 2015 rokiem odsetek starszych ludzi z diagnozą demencji malał w tempie 13 procent na dekadę.
Trzynaście procent mniej chorych co dziesięć lat. W ciągu trzech dekad to spadek o blisko 40 procent.
Dlaczego? I czy to trwałe?
Badacze nie pozostawiają tej kwestii bez odpowiedzi. Wskazują kilka czynników, które — działając przez lata — zmieniły obraz zdrowia mózgu w starzejących się populacjach.
Po pierwsze: leczenie ubytków słuchu. Przez długi czas głuchota i niedosłuch traktowane były jako problem komfortu życia. Tymczasem okazuje się, że utrata słuchu to jeden z istotnych czynników ryzyka demencji — i jej leczenie, choćby przez aparaty słuchowe, może realnie chronić mózg przed otępieniem.
Po drugie: zarządzanie poziomem cholesterolu. Statyny i inne leki obniżające cholesterol, powszechnie stosowane od lat 80. i 90. XX wieku, zmniejszają ryzyko chorób naczyniowych — a zdrowe naczynia krwionośne to zdrowszy mózg.
Po trzecie: edukacja. Wyższy poziom wykształcenia społeczeństw buduje tak zwane „rezerwy poznawcze” — zdolność mózgu do kompensowania zmian neurodegeneracyjnych. Im więcej lat nauki, tym mózg radzi sobie lepiej przez dłużej.
Po czwarte: mniej zawałów i udarów. Postęp w kardiologii i wczesne leczenie chorób serca redukuje liczbę udarów mózgu — które są jedną z bezpośrednich przyczyn otępienia naczyniowego.
Nie koniec walki, ale powód do optymizmu
Naukowcy są zgodni w jednym: to nie jest czas, by triumfować. Demencja wciąż dotyka dziesiątki milionów ludzi na świecie. Alzheimer pozostaje chorobą bez lekarstwa. Starzejące się społeczeństwa wciąż będą generować coraz więcej przypadków choroby w liczbach bezwzględnych — nawet jeśli wskaźniki zapadalności spadają.
Ale kierunek się zmienił. I to jest informacja, która powinna odmienić narrację wokół demencji — z nieuniknionej katastrofy w kierunek, który można kształtować.
Źródło: economist.com
