500 osób wsiądzie do kajaków i na rowery. Wszystko po to, żeby Filipek zobaczył światło

Ma cztery lata, nie widzi od urodzenia i potrzebuje systematycznej rehabilitacji, która kosztuje. W sobotę 21 czerwca Wielkopolska odpowiada: płyniemy razem.

Filip Kornatowski urodził się w Żerkowie — małej miejscowości w Wielkopolsce — i od pierwszego dnia życia nie widzi. Choroba, z którą się zmaga, nosi skomplikowaną nazwę: mutacja genu CEP290, która powoduje dystrofię siatkówki obu oczu. Do tego zmniejszona objętość móżdżku, opóźnienia ruchowe, trudności w mowie, ryzyko problemów z nerkami. Filipek wymaga stałej, kosztownej rehabilitacji — żeby utrzymać to, co ma, i żeby rozwijać się jak najlepiej może.

Rodzice chłopca robią wszystko. A Wielkopolska robi razem z nimi.

Czwarta edycja i pół tysiąca chętnych

21 czerwca na wodzie i na drogach Żerkowa odbędzie się charytatywny spływ kajakowy pod hasłem „Płyń z Misją: Filip, zobacz!”. To już czwarta edycja tego wydarzenia, organizowanego przez Kajaki Żerków oraz rodziców Filipka.

W tym roku zainteresowanie przerosło wszelkie oczekiwania. Zgłoszonych jest ponad 500 osób — 400 popłynie kajakami, kilkadziesiąt kolejnych wsiądzie na rowery. Trasa rowerowa prowadzi z Jarocina do Żerkowa, skąd uczestnicy razem z kajakarzami finiszują do mety.

Jak podkreślają organizatorzy:

— Wydarzenie co roku cieszy się ogromnym zainteresowaniem, w tym roku nie było inaczej, zgłoszonych jest ponad 500 osób. To będzie dzień pełen dobrej energii, integracji i wspólnego działania na rzecz ważnego celu. Chcemy stworzyć przestrzeń, aby lepiej zrozumieć, jak ważna jest akceptacja, empatia i wzajemne wsparcie. Wydarzenie ma zachęcać do dostrzegania osób z niepełnosprawnościami nie przez pryzmat ograniczeń, ale możliwości.

Nie trzeba wsiadać do kajaka, żeby pomóc

Dla tych, którzy 21 czerwca nie mogą być na wodzie — każda wpłata ma znaczenie. Zbiórka prowadzona jest na platformie Serca dla Maluszka pod adresem: sercadlamaluszka.pl/podopieczny/filip-kornatowski.

Cel jest jeden: zebrać jak najwięcej na rehabilitację Filipka — terapie, które pomagają mu się rozwijać, utrzymywać aktywność i żyć pełniej, mimo choroby.

Dlaczego ta historia wzrusza

Bo jest w niej coś, co rzadko się zdarza: kilkaset obcych sobie ludzi, którzy wsiądą do kajaków i na rowery nie dla sportu, nie dla nagrody, nie dla rekordu — ale dlatego, że czterolatkowi z Żerkowa potrzebna jest pomoc i ktoś postanowił, że tak nie może być.

Cztery lata temu Filipek przyszedł na świat i nie zobaczył swojej mamy. W sobotę 21 czerwca pół tysiąca ludzi zrobi wszystko, żeby to kiedyś się zmieniło.

Źródło: jarocinska.pl

Powiązane Artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnie artykuły