Miał dostarczyć jedzenie pod inny adres. Zamiast tego stanął przed kobietą, która postanowiła odmienić jego życie. A internet zrobił resztę. Joe Symonds ma 87 lat i przez ostatnie półtora roku dostarczał jedzenie przez aplikację DoorDash. Nie dlatego, że nie miał nic lepszego do roboty. Dlatego, że musiał opłacić leki i codzienne rachunki. Pewnego dnia zgubił adres. I to był najszczęśliwszy błąd w jego życiu.
Alyona Dikiy porządkowała właśnie garaż przy swoim domu w Vancouver w stanie Waszyngton, gdy pod jej drzwi podjechał starszy pan z termotorbą. Rozwoził jedzenie. Wyglądał na lekko zdezorientowanego — pomylił adres i trafił pod zły numer. Dikiy zaczęła rozmawiać z nieznajomym i po kilku minutach zaniemówiła. Mężczyzna stojący przed nią, który właśnie skończył długą zmianę z dostarczaniem zamówień, miał 87 lat.
„Nie możesz sobie wyobrazić, żeby w takiej sytuacji był twój własny dziadek albo babcia” — powiedziała później stacji KGW News.
Joe wyjaśnił, że choć praca dawała mu poczucie sensu i niezależności, zaczęła go coraz bardziej wyczerpywać fizycznie. Wchodzenie po schodach, nawigowanie między adresami, noszenie toreb — to wszystko zaczęło dawać mu w kość. Miał już nawet kilka upadków podczas pracy.
Sto dolarów i jeden pomysł
Dikiy wcisnęła mu w rękę sto dolarów i nalegała, żeby wziął resztę dnia wolnego. Ale nie poprzestała na tym. Za zgodą Joe’go nagrała krótkie wideo i założyła zbiórkę na GoFundMe z nadzieją, że uda się zebrać tyle, żeby choć trochę odciążyć starszego mężczyznę finansowo — może nawet pozwolić mu przejść na zasłużony odpoczynek.
Na początku zbierało się powoli.
„Kiedy doszliśmy do 400 dolarów, powiedziałam mu: Joe, mamy już 400 dolarów! Możesz wziąć parę dni wolnego!” — wspominała Dikiy.
A potem internet postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.
40 tysięcy dolarów od nieznajomych
W ciągu kilku dni od publikacji wideo datki zaczęły napływać z całego świata. Ludzie, którzy nigdy nie spotkali Joe’go i prawdopodobnie nigdy nie spotkają, przelewali pieniądze z przekonaniem, że warto. Zbiórka przekroczyła 40 tysięcy dolarów.
Joe Symonds, który przez dekady był tym, który pomagał innym, znalazł się nagle po drugiej stronie — i najwyraźniej tego nie przewidywał.
„Myślę, że jesteście najżyczliwszymi, najbardziej fantastycznymi ludźmi, jakich mogę sobie wyobrazić. Nigdy nie sądziłem, że są tacy ludzie — ludzie, którzy przekażą pieniądze zupełnie obcemu, którego nigdy nie spotkali.”
Dikiy wzruszyła się nie mniej niż sam Joe:
„Myślę, że wiele osób ma naprawdę dobre serce.”
Bo jest prawdziwa w każdym calu. Nie ma w niej fundacji, kampanii społecznych ani zaplanowanego gestu. Jest 87-letni mężczyzna, który zgubił adres. Kobieta, która zamiast się zirytować, zatrzymała się i popatrzyła. I tysiące ludzi na całym świecie, którzy — gdy usłyszeli tę historię — bez wahania sięgnęli do portfela.
Źródło: sunnyskyz.com
