Marzenie, które zamieniło się w pomoc. Przepłynął 985 kilometrów Wisłą i wsparł dzieci walczące z nowotworami

Nie każda podróż kończy się wyłącznie osobistą satysfakcją. Czasem staje się początkiem czegoś znacznie większego. Tak było w przypadku Łukasza „Santy” Chochorowskiego, który postanowił przepłynąć Wisłę na desce SUP. Jego marzenie szybko zamieniło się w akcję charytatywną wspierającą dzieci zmagające się z nowotworami

Wyprawa rozpoczęła się w Goczałkowicach, a zakończyła po pokonaniu 985 kilometrów w Gdańsku, gdzie Wisła uchodzi do Bałtyku. Każdy przepłynięty kilometr miał jednak znacznie większe znaczenie niż tylko sportowy sukces. Celem przedsięwzięcia było zebranie środków na rzecz Fundacji Cancer Fighters, która pomaga dzieciom walczącym z nowotworami.

– Dobro jest jedną z niewielu rzeczy, która mnoży się przez dzielenie się nią. Skoro mogłem spełnić swoje marzenie, chciałem, aby przy okazji pomogło ono komuś, kto z powodu choroby nie może realizować własnych – mówi Łukasz „Santa” Chochorowski.

Partnerem akcji została Fundacja Cancer Fighters, natomiast organizację wsparła także Subkultura Kraków. To środowisko od lat angażuje się w działania społeczne i regularnie organizuje inicjatywy pomocowe dla najmłodszych.

Efekty zbiórki przerosły oczekiwania organizatorów. Cel finansowy został osiągnięty, a na koncie akcji znalazło się już ponad 20 tysięcy złotych. To pieniądze, które pomogą finansować leczenie i codzienną pomoc dzieciom chorującym na nowotwory. Organizatorzy podkreślają jednak, że każda kolejna wpłata nadal ma ogromne znaczenie.

Sama wyprawa była ogromnym wyzwaniem. Trwała piętnaście dni i wymagała nie tylko doskonałej kondycji, ale również odporności psychicznej. Pogoda wielokrotnie komplikowała plany. Silny wiatr, zmienne warunki oraz codzienne zmęczenie sprawiały, że każdy kolejny etap wymagał ogromnej determinacji.

Łukasz przyznaje jednak, że największym odkryciem okazała się sama Wisła.

Choć deska SUP wielu osobom kojarzy się głównie z letnim wypoczynkiem, dla podróżnika stała się sposobem na odkrywanie świata. Z całym niezbędnym ekwipunkiem przemierza kolejne rzeki i planuje następne wyprawy, między innymi po norweskich fiordach.

Cała historia niesie także ważne przesłanie.

– Dopóki świeci słońce, wszystko wydaje się proste. Problemy zaczynają się wtedy, kiedy pojawia się wiatr, awarie sprzętu albo zwykłe zmęczenie. Wtedy liczy się odporność psychiczna i świadomość, po co się to robi – mówi Łukasz „Santa” Chochorowski.

Na zakończenie dodaje słowa, które najlepiej podsumowują sens całego przedsięwzięcia:

– Bardzo często sami odbieramy sobie szansę na realizację marzeń. Mówimy: “nie dam rady”, zanim w ogóle spróbujemy. A przecież, dopóki nie podejmiemy próby, nie wiemy, na co nas naprawdę stać.

Źródło: radiokrakow.pl

Powiązane Artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnie artykuły