Świetne wieści z kolarskich tras. Katarzyna Niewiadoma-Phinney znów pokazała klasę. Tym razem zajęła trzecie miejsce w prestiżowym wyścigu Liège–Bastogne–Liège Femmes. To finał wymagającego Tryptyku Ardeńskiego.
Świetna forma Katarzyny Niewiadomej-Phinney w tym sezonie nie jest dziełem przypadku. To efekt konsekwentnej pracy, doświadczenia i coraz większej pewności siebie na najważniejszych trasach świata. Polka od początku sezonu imponuje formą. Wcześniej była druga w Amstel Gold Race i czwarta w La Flèche Wallonne. Wynik w Belgii tylko potwierdził jej wysoką dyspozycję. Trasa nie należała do łatwych. Ponad 150 kilometrów. Liczne podjazdy. Nachylenie sięgające nawet 12 procent. To wyścig dla najsilniejszych.
Najważniejszy moment przyszedł na około 34 km przed metą. Wtedy zaatakowała główna faworytka – Demi Vollering. Jej tempo było zabójcze. Szybko zbudowała przewagę i ruszyła samotnie do mety. Za nią trwała walka. W grupie pościgowej znalazła się Niewiadoma-Phinney oraz m.in. Puck Pieterse i Anna van der Breggen. To właśnie między nimi rozstrzygały się losy podium.
Choć liderki nie udało się dogonić, emocji nie brakowało. Finisz był zacięty. Każdy metr miał znaczenie. Polka walczyła do końca. I wygrała ten pojedynek z doświadczeniem i determinacją.
Ostatecznie zajęła trzecie miejsce. Wyprzedziła van der Breggen i nie pozwoliła Holenderkom zdominować całego podium. To ważny sygnał przed kolejnymi startami. Ten wynik to coś więcej niż tylko podium. To dowód stabilnej formy. I potwierdzenie, że Niewiadoma-Phinney należy dziś do ścisłej światowej czołówki.
Sezon dopiero się rozkręca. A Polka już daje kibicom wiele powodów do dumy. Jej konsekwencja, waleczność i regularność mogą w kolejnych miesiącach przełożyć się na jeszcze większe sukcesy. Jeśli utrzyma obecną dyspozycję, ma realne szanse, by sięgać po kolejne podia, a nawet zwycięstwa w najważniejszych wyścigach świata.
Źródło: sport.pl
