Trzy lata temu zawieszone konto w rankingu, powrót niemal od zera i nikt nie dawał mu wielkich szans. Dziś Kamil Majchrzak jest mistrzem turnieju ATP i trzecim Polakiem w historii, który sięgnął po tytuł w głównym cyklu.
Na kortach trawiastych, tydzień przed Wimbledonem, 30-letni tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego sięgnął po coś, o czym jeszcze niedawno mógł tylko marzyć. Kamil Majchrzak wygrał turniej ATP 250 — i zrobił to w sposób, który wprawił tenisowy świat w osłupienie. To gigantyczny sukces.
Trzech gigantów, zero straconych setów
Droga Majchrzaka do tytułu to jedna z największych sensacji sezonu. Przed turniejem miał na koncie zaledwie jedno zwycięstwo z zawodnikiem z czołowej dziesiątki rankingu. W ‘s-Hertogenbosch pokonał trzech — dzień po dniu, bez straty seta.
W piątek ofiarą Polaka padł Felix Auger-Aliassime, czwarty tenisista świata. Mecz trwał zaledwie 69 minut. W sobotni półfinał Majchrzak wyszedł naprzeciw ósmemu na świecie Daniiłowi Miedwiediewowi — i również wyszedł z niego zwycięsko, nie dając rywalowi ani jednego seta.
W niedzielnym finale czekał szósty zawodnik rankingu ATP, Alex de Minaur — mistrz tego turnieju sprzed dwóch lat, który w obu poprzednich starciach z Polakiem wychodził z kortu jako zwycięzca. Tym razem było inaczej.
Finał, który trzymał w napięciu do końca
Majchrzak wyszedł na kort bez widocznej tremy. Od razu wygrał swoje podania i przełamał serwis Australijczyka — już przy czwartej okazji break point. Prowadząc, konsekwentnie zrzucał presję na rywala. Wygrał pierwszego seta 6:3.
Drugi set należał do de Minaura. Australijczyk wygrał go 6:2, wyrównując stan gry i zmuszając Polaka do tiebreaka.
W dodatkowej odsłonie Majchrzak zagrał swój najlepszy tenis. Błyskawicznie odskoczyć na 3:0, rywal doprowadził do 5:5, ale Polak zamknął tie-breaka dwoma kolejnymi punktami. Kiedy ostatnia piłka wylądowała w korcie de Minaura, Majchrzak rozpłakał się ze szczęścia. To w końcu sukces, o którym marzył.
Jeszcze na korcie, z trofeum w rękach, starał się zapanować nad emocjami.
— To dla mnie bardzo emocjonalny moment. Postaram się powstrzymać od łez — powiedział.
Źródło: sport.pl
