Na Śląsku od miesięcy buduje się miejsce, o którym nie mówi się głośno — a które może stać się jednym z najważniejszych budynków w tym regionie. Hospicjum dla dzieci TuSieTuli to nie instytucja. To dom.
Są miejsca, które nie powinny w ogóle być potrzebne. A jednak są — bo choroba nie pyta o wiek i nie omija dzieci. W całej Polsce brakuje stacjonarnych hospicjów dziecięcych. Śląsk, jeden z najbardziej zaludnionych regionów kraju, nie miał do tej pory ani jednego.
To się zmienia. Przy ulicy Miodowej w Tychach Fundacja Śląskie Hospicjum dla Dzieci Świetlikowo buduje Śląskie Hospicjum Stacjonarne dla Dzieci „TuSieTuli”. Budowa trwa. Fundamenty są gotowe. Mury rosną.
Czym jest TuSieTuli?
Nazwa mówi wszystko. TuSieTuli to nie szpital, nie oddział, nie klinika. To ma być dom — ciepły, spokojny, bezpieczny — dla dzieci przewlekle i nieuleczalnie chorych, które z różnych powodów nie mogą przebywać pod własnym dachem.
Jak podkreślają twórcy projektu:
— Chcemy stworzyć drugi dom dla dzieci, które nie mogą być w swoim. Miejsce, gdzie będą czuły się bezpieczne, otoczone opieką i bliskością.
Obiekt przy ul. Miodowej będzie dwukondygnacyjny. Na parterze, o powierzchni 730 metrów kwadratowych, znajdzie się dziesięć pokoi dla podopiecznych — w tym dla dzieci wymagających mechanicznego wspomagania oddychania. Całość zaprojektowano tak, by jak najbardziej przypominała prawdziwy dom: z miejscem dla rodziców, ogrodem sensorycznym, kuchenkami i przestrzenią do wspólnego spędzania czasu.
Wszystko bezpłatnie. Całą dobę.
Dla kogo?
TuSieTuli będzie miejscem dla dzieci, które potrzebują wsparcia najbardziej — i które często nie mają nikogo, kto mógłby im go zapewnić w domu. Przyjmie:
- dzieci przewlekle i nieuleczalnie chore w momentach zaostrzeń choroby,
- maluchy bez bliskich, którzy mogliby się nimi zająć,
- dzieci, których rodzice — z powodu własnej choroby, nagłych okoliczności lub trudnej sytuacji życiowej — chwilowo nie mogą być przy nich.
Każde z nich otrzyma specjalistyczną opiekę pielęgnacyjną, żywieniową i oddechową, a przede wszystkim — skuteczne leczenie bólu. I kogoś, kto będzie obok. Planowany termin ukończenia budowy to 2030 rok.
Jak można pomóc?
Budowa trwa dzięki darczyńcom — zwykłym ludziom, którzy decydują się wpłacić choć trochę. Fundacja przyjmuje wsparcie w wielu formach: darowizny finansowe, 1,5% podatku, pomoc rzeczowa i usługowa — w tym budowlana i wykończeniowa. Można też zostać fundatorem konkretnej przestrzeni: sfinansować pokoik dla dziecka, aneks kuchenny, część ogrodu sensorycznego lub świetlicę.
Jak piszą sami twórcy projektu:
— Każda forma wsparcia ma ogromne znaczenie. Każdy uśmiech dziecka, każda chwila ulgi w cierpieniu, każdy dzień godnej opieki to Wasza zasługa.
Zbiórka jest aktywna na stronie siepomaga.pl/tusietuli.
Źródło: dziennikzachodni.pl
